Dzisiaj nie będzie genealogicznie, tylko trochę historycznie. Jak wszyscy wiemy, trwają wakacje i młodzież szkolna nie zawsze wie, co ma ze sobą zrobić. Z racji tego, że mój Syn ma dopiero 6,5 roku, muszę mu jakoś czas wakacyjny wypełnić. Więc wytężyłam umysł i znalazłam na stronie Urzędu Miasta Łodzi co oferuje nam Miasto. I znalazłam ciekawą ofertę
Muzeum Tradycji Niepodległościowych, a mianowicie warsztaty historyczne dla dzieci i młodzieży. Na początku pomyślałam, że może Syn jeszcze za mały na takie zabawy, ale w końcu postanowiłam spróbować.
Zanim jednak przejdę do samych warsztatów przybliżę trochę historii samego miejsca, w którym znajduje się Muzeum, czyli w dawnym więzieniu radogoskim.
 |
Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi Oddział Radogoszcz |
Dramatyczna historia więzienia radogoskiego rozpoczęła się z początkiem
listopada 1939 roku. W fabryce Michała Glazera przy ówczesnej ul.
Krakowskiej 55. Dziś jest to teren Fabryki Pierścieni Tłokowych „Prima"
przy ul. Liściastej 17. Powstanie obozu przejściowego w tym miejscu
wiązało się z podjętą przez niemieckie władze okupacyjne dużą akcją
represyjną i eksterminacyjną przeciwko inteligencji łódzkiej - głównie
nauczycielom, działaczom kultury, urzędnikom państwowym i samorządowym,
działaczom społecznym i politycznym. Wśród nich pewną część stanowili
obywatele polscy pochodzenia niemieckiego i żydowskiego.
Przez
ten obóz od około 10 XI 1939 r. do początku stycznia 1940 r. przeszło
około 2 000 osób (kobiet i mężczyzn). Z tej liczby około 500 „osądzono" w
trybie doraźnym skazując na karę śmierci. „Wyroki" były wykonywane
natychmiast w podłódzkich lasach. Natomiast zabudowania przyszłego
więzienia radogoskiego w fabryce Samuela Abbego u zbiegu ulic Zgierskiej
i J. Sowińskiego przeznaczono początkowo na obóz przesiedleńczy dla
mieszkańców Łodzi i województwa łódzkiego.Wraz z przeniesieniem
do tego obiektu od 2 połowy grudnia 1939 r. pozostałych więźniów z
fabryki Glazera i utworzeniu w tym miejscu więzienia policyjnego ,
większe grupy przesiedleńców wywieziono do Generalnego Gubernatorstwa.
Od lipca 1940 r. więzienie policyjne dla mężczyzn w Radogoszczu
otrzymało oficjalną nazwę Rozszerzone Więzienie Policyjne (Erweitertes
Polizeigefängnis, Radegast). W sierpniu 1943r., w związku z
reorganizacją łódzkiej policji, nastąpiło połączenie więzienia
radogoskiego i obozu pracy karnej na Sikawie, co znalazło odbicie w
nowej nazwie: „Erweitertes Polizeigefängnis und Arbeitserziehungslager" i
pod taką nazwą funkcjonowało już do końca okupacji hitlerowskiej.
Radogoszcz
był męskim więzieniem o charakterze przejściowym. Więźniowie przebywali
tu przeciętnie (wg danych z 1944 r.) do dwóch miesięcy, oczekując na
procesy sądowe, a także na transporty do innych więzień i obozów. Nie był miejscem masowej eksterminacji. Należy jednak zaznaczyć, iż
każdego dnia na skutek głodu, chorób, wycieńczenia oraz sadystycznego
znęcania się wachmanów ginęli tu więźniowie. Stąd wywożono ludzi
na masowe egzekucje w rejonie Łodzi: las lućmierski, lasy łagiewnickie i
„Okręglik" w lesie chełmskim. Także stąd zabrano grupę więźniów,
których zamordowano w największej na terenie Kraju Warty publicznej
egzekucji, dokonanej w Zgierzu 20 III 1942 roku.
Przeciętnie na
Radogoszczu przebywało od 500 do 1 000 więźniów. Ocenia się, iż ogółem
przez więzienie na Radogoszczu w latach okupacji hitlerowskiej
przeszło około 40 000 osób. Większość osadzonych to osoby, które
popełniły przestępstwa przeciwko interesom III Rzeszy. Do takich
przypadków należały: nielegalny ubój i szmuglowanie żywności ze wsi,
nielegalne przekraczanie granicy pomiędzy Generalnym Gubernatorstwem i
Krajem Warty, ucieczki z robót przymusowych w Niemczech.Również
przywożono tu zatrzymanych w „łapankach" ulicznych. Osadzano tu też
więźniów politycznych przed wysłaniem np. do obozów koncentracyjnych. Po
wybuchu wojny pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Radzieckim pojawili się
tu w niewielkiej grupie radzieccy jeńcy wojenni.
Największą
tragedią była masakra jego więźniów i podpalenie budynku więziennego w
nocy z 17 na 18 stycznia, na kilkadziesiąt godzin przed wkroczeniem
Armii Czerwonej do Łodzi 19 stycznia 1945 roku. Początkowo zaczęto
mordować więźniów na salach więziennych a gdy ci stawili opór oprawcy
podpalili budynek. Zginęło wówczas około 1 500 osób; ocalało około 30.
Tyle z historii, a teraz pora na czasy dzisiejsze. Przed siedzibą Muzeum znajduje się wielka iglica upamiętniająca tych, którzy zginęli w więzieniu.
Dla mnie samej było to też pierwsze spotkanie z tym Muzeum; owszem, w VIII klasie podstawówki mieliśmy objazdową wycieczkę po Łodzi i przywieźli nas przed iglicę, ale samego muzeum nie mieliśmy okazji zwiedzić.
Od ulicy Zgierskiej znajdują się pomniki:



Przejdę już teraz do samych warsztatów historycznych, jakie organizuje Oddział Radogoszcz dla dzieci i młodzieży. W zeszłym tygodniu zabrałam mojego Syna i 10-letniego siostrzeńca na "puzzle historyczne" ponieważ chłopcy są wielbicielami takiej formy rozrywki. Na samym początku zostaliśmy oprowadzeni po wystawie muzealnej przez przewodnika. Wystawa stała w MTN dotyczy okresu okupacji 1939-1945 w Łodzi. Jest dużo plansz z informacjami, zdjęciami, fotografie więźniów i inne ich pamiątki, mapa Łodzi z czasów wojny (czyli w wersji niemieckiej), a także eksponaty militarne - stroje żołnierzy, broń, odznaki. Dzięki temu mogliśmy sobie przybliżyć historię Łodzi, a nasi małoletni nawet dzielnie słuchali opowieści przewodnika. Potem dla dzieciaków było zadanie - podpisanie kilku zdjęć w albumie. Musieli znaleźć je na ekspozycji i przyznam, że nawet szybko i sprawnie im to poszło. Potem przeszliśmy do sali kinowej i tam już były puzzle. Chłopcy dostali kilka kopert z puzzlami - przedrukami starych pocztówek Łodzi z okresu okupacji, każda układanka miała 10-24 puzzli. Układanie to była jedna rozrywka, a druga - musieli dopasować podpisy do ułożonych zdjęć. Staraliśmy się im nie pomagać w dopasowywaniu i praktycznie bezbłędnie to zrobili. Oczywiście podczas układania puzzli przewodnik opowiadał nam (tj. mnie, siostrze i szwagrowi) ciekawostki związane z danymi miejscami. Po skończonym układaniu dzieciaki otrzymały drobne upominki - tj. długopisy i smyczki z logo MTN oraz książkę.
Później poszliśmy jeszcze zwiedzić ekspozycję zewnętrzną MTN, czyli armatki, moździerze, haubice. Chłopakom się bardzo podobało.
Na zdjęciu powyżej widać makietę więzienia z czasów okupacji. Przyznaję, że budzi we mnie grozę. Zwłaszcza, że tak niewiele z niego zostało.
Wczoraj byliśmy z Synem na drugich warsztatach w MTN, ale o tym w kolejnej notce.